Życie w Kalifornii czy to tylko plaże i palmy?

19865663

Życie w Kalifornii czy to tylko plaże i palmy?

Kiedy myślimy o Kalifornii, widzimy złote plaże, palmy kołyszące się w słońcu, surfing i życie pełne luzu. W końcu to stan, w którym każdy „ma czas” na jogę o świcie, a później leniwe popołudnie przy organicznym smoothie z jarmużu. Ale spójrzmy prawdzie w oczy – Kalifornia to nie tylko widokówki i wakacyjny klimat. Są tu wyzwania, które potrafią zaskoczyć nawet najbardziej wyluzowanych surferów. Oto Kalifornia z mniej pocztówkowej perspektywy, którą miejscowi znają aż za dobrze!

Koszty życia – marzenie, które słono kosztuje

Kalifornia to taka wymarzona kraina dla każdego, kto… ma wyjątkowo wypchany portfel. Zwłaszcza w większych miastach, jak Los Angeles czy San Francisco, ceny nieruchomości mogą sprawić, że człowiek nagle zaczyna doceniać luksusy ciasnego, ale własnego mieszkania.  Wynajem? Cóż, przeciętna cena wynajmu mieszkania może przyprawić o palpitacje serca – za tyle w Polsce wynająć można całkiem porządny dom z ogrodem, a może i własnym małym kawałkiem lasu. Ale tu przynajmniej można pomachać palemkom z okna… jeśli oczywiście uda  się wygospodarować budżet na okno z widokiem.

Problemy z wodą i susze

Kalifornia to nie tylko plaże i ocean – to także ogromne połacie pustynnego krajobrazu, który rządzi się swoimi zasadami. W suchych terenach, takich jak Coachella Valley, woda to prawdziwe złoto, a każda kropla ma swoją wagę. Częste susze sprawiają, że mieszkańcy muszą przestawić się na tryb oszczędzania wody – tutaj kran na nas patrzy spod byka, jeśli zostawimy go otwartego za długo!

W niektórych miastach wprowadzono surowe regulacje ograniczające zużycie wody, a jeśli komuś za bardzo zależy na zielonym trawniku, może czekać go niemiła niespodzianka – wysokie kary finansowe. Pamiętacie luksus podlewania ogrodu w Polsce? Tutaj bywa to niemalże przywilejem, na który trzeba sobie pozwolić. Miłośnicy zieleni często kończą z żwirowym ogródkiem i kaktusami – to jedyne rośliny, którym pustynny klimat niestraszny, a rachunki za wodę nie skaczą w kosmos.

Podczas gdy w Polsce trawnik musi być zielony i soczysty, tutaj często zieleń zastępuje się… kamieniem. Czasem wręcz pojawia się pytanie: po co marzyć o trawie, skoro mamy kamienie i pustynię, które nigdy nie trzeba podlewać?

Ognista strona Kalifornii – pożary, które nie dają spokoju

Sezon pożarów w Kalifornii to czas, kiedy każdy staje się ekspertem od prognoz pogody i indeksów dymu w powietrzu. Dla Kalifornijczyków pożary to coś w rodzaju niechcianego sezonu turystycznego – przychodzą bez zaproszenia i zostają zdecydowanie za długo. W latach, kiedy pożary są wyjątkowo intensywne, życie wygląda nieco jak z filmu katastroficznego – niebo staje się szaro-brązowe od dymu, a powietrze jest tak nasycone pyłem, że nawet najwierniejsi fani joggingu zamieniają bieg na domowe cardio przy zamkniętych oknach.

To szczególne przypomnienie, że kalifornijski raj ma swoją cenę. Gdy patrzymy na wspaniałe krajobrazy i słoneczne dni, trudno uwierzyć, że wystarczy jedna iskra, by te rajskie widoki zamieniły się w płomienne, surrealistyczne pejzaże. Tutejsze lato to jak randka z naturą, która czasem aż za bardzo chce zaimponować swoją ognistą stronę.

                                                                                                                                                                                                                                                                                                             *zdjęcia pożarów pochodzą z grupy na FB

Polityka i podatki

Kalifornia może być jednym z najbardziej postępowych stanów w USA, ale ta postępowość ma swoją cenę – i to dosłownie! Podatki w Kalifornii osiągają takie numery, że czasem człowiek czuje się, jakby płacił za widok na ocean, nawet jeśli mieszka na środku pustyni. W skrócie, Kalifornia to miejsce, gdzie nawet portfel zaczyna żyć w duchu minimalizmu, a każdy zakup wymaga dwóch głębokich oddechów i szybkiego rachunku sumienia.

Nic dziwnego, że wielu mieszkańców zaczyna flirtować z myślą o przeprowadzce do mniej „ekscytujących” stanów, takich jak Nevada czy Arizona, gdzie życie nie wyczyści ich konta aż tak drastycznie. Ale Kalifornia ma swoją magię i urok, które trzymają ludzi w swoich słonecznych objęciach. W końcu, każdy, kto pokochał ten stan, wie, że nawet jeśli podatki są wysokie, to jednak ciężko się z Kalifornią rozstać – to trochę jak z miłością do  kawy Starbucks, którą mimo wszystko pijesz, choć wiesz, że równie dobrze mógłbyś napić się zwykłej, domowej.

Walka z korkami

Kalifornia kojarzy się z życiem pełnym swobody – słońce, plaża, surfing… aż do momentu, gdy człowiek wsiada za kierownicę. Bo wtedy zaczyna się prawdziwy „sport” – manewrowanie w korkach, które rozciągają się na kilometry. Los Angeles i inne większe miasta słyną z zatorów tak wielkich, że można by pomyśleć, że to specjalna atrakcja turystyczna.

Dojazd do pracy to tutaj coś w rodzaju codziennego survivalu, który testuje cierpliwość nawet najbardziej zen kierowców. Spędzanie godzin w samochodzie staje się normalnością, a radio, podcasty i audiobooki to prawdziwi towarzysze życia. Czasem bywa tak, że zaczynasz czuć, jakbyś bardziej mieszkał w swoim aucie niż we własnym domu. Zamiast życia na luzie, mamy więc pełne napięcia czekanie na to, by móc choć trochę się ruszyć. A jeśli ktoś wciąż marzy o przejażdżce po Kalifornii z rozwianym włosem i widokiem na ocean, to chyba tylko o 3 nad ranem – wtedy nawet autostrady pozwalają na odrobinę wolności!

Trzęsienia ziemi – naturalny „przypominacz” o sile natury

Trzęsienia ziemi są nieodłączną częścią życia w Kalifornii – coś jak codzienna kawa, tylko mniej przyjemne. Dla mieszkańców stanowią one swoisty „przypominacz”, że Kalifornia leży na kilku płytach tektonicznych, które czasem postanawiają o sobie przypomnieć w mało delikatny sposób. Nikt tutaj nie jest specjalnie zaskoczony, kiedy od czasu do czasu meble zaczynają się lekko przesuwać, a szklanki na półkach dzwonią jak mały domowy alarm.

Mieszkańcy są więc przygotowani – od najmłodszych lat uczą się, jak zachować spokój, gdzie się schować i co spakować „na wszelki wypadek”. W szafkach można znaleźć zapasy jedzenia i wody, a wielu Kalifornijczyków ma nawet gotowe torby ewakuacyjne, czekające w pogotowiu, bo nigdy nie wiadomo, kiedy natura zafunduje im „wstrząsającą” pobudkę. To taka lokalna norma – przyzwyczajenie do tego, że ziemia lubi czasem zatańczyć, a my jesteśmy tylko widzami tego spektaklu.

Podsumowanie

Życie w Kalifornii, choć pełne uroku, bywa wyzwaniem. To miejsce, które trzeba przeżyć na własnej skórze, żeby je naprawdę zrozumieć – z całym tym blaskiem plaż i cieniem podatków, korków oraz pożarów. Kalifornijczycy, choć muszą mierzyć się z realiami, które czasem nie pasują do pocztówkowego obrazu, nie zamieniliby swojego słonecznego stanu na żaden inny. Bo tak jak każda bajka ma swoje ciemniejsze strony, tak i Kalifornia to coś więcej niż idealne zdjęcia na Instagramie – to prawdziwa przygoda, która czasem wymaga filtrów nie tylko na zdjęciach, ale i w życiu.

Udostępnij

Dodaj komentarz

Mogą Ci się też spodobać te artykuły: